Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2014. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 sierpnia 2014

O kulturze z... Jakubem Strzakłowiecem [wywiad]

„Na końcu trzeciej części chciałbym napisać „Non omnis moriar” Horacego na znak, że coś po mnie zostanie.”

Pisanie literatury jest magnesem przyciągającym kolejne pokolenia. Niestety młodzi pisarze napotykają barierę w postaci „nieznanego nazwiska”. Tymczasem ich książki często prezentują wysoki poziom. Jednym z takich debiutantów jest Jakub Strzakłowiec. Jak powstał „Arion- Ścieżka Wybrańca”? Skąd czerpał na niego pomysły? Wreszcie, co oglądał w młodym wieku na kasetach VHS? Zapraszam do lektury niezwykłej rozmowy z twórcą magicznego świata Ev Xalxlar, jak również do zapoznania się z recenzją jego pierwszej książki (link pod wywiadem).


Jakub Strzakłowiec to dwudziestolatek, który przeprowadził się z małej miejscowości położonej pod Łukowem do Warszawy. Obecnie studiuje Kulturoznawstwo Ameryki Łacińskiej i Karaibów, pracuje, a w czasie wolnym wymyśla ciekawe historie. Już od dzieciństwa rozwijał swoją wyobraźnię, grając w masę gier, oglądając filmy fantasy i namiętnie rysując. Przygoda z pisarstwem zaczęła się od lekcji języka polskiego i konkursu poetyckiego. Jak sam wspomina, dzięki temu ciągnie swoją pasję do dnia dzisiejszego, a z fantastyką spędził połowę swojego życia. Z zamiłowania wędkarz, projektant ogrodu i wielbiciel psów. Skromnie mówi, że: „nie różnię się niczym od rówieśników z ’94 J”.


Paweł Bajda: Już na początku chcę Ci pogratulować literackiego debiutu. Jakie to uczucie wziąć do ręki własną książkę?

Jakub Strzakłowiec: Bardzo dziękuję. J A co do uczucia, ciężko je opisać, na pewno wspaniałe, niepowtarzalne. Książka z własnym nazwiskiem na okładce to przede wszystkim ogromna satysfakcja.

sobota, 2 sierpnia 2014

"Arion - Ścieżka Wybrańca" - Jakub Strzakłowiec

„Polacy zasługują na własnego Eragona”
„Pisarz jest nagi!”1, można śmiało zakrzyknąć, parafrazując słynnego Duńczyka. Bezpowrotnie minęły czasy, w których autorów traktowano niemal jak bóstwa, kreatorów obdarzonych nadnaturalnym talentem. Czytelnicy w napięciu oczekiwali na książki ulubionego twórcy, piszącego pod wpływem mitycznej Muzy. Gdy po miesiącach, a czasami latach ukazywała się upragniona lektura, wszystko schodziło na dalszy plan. Pensjonariuszki czytały z wypiekami na twarzy Jane Austen, a chłopcy w przykrótkich spodenkach pochłaniali kolejne dzieła Juliusza Verne’a. Jeżeli nawet pojawiało się rozczarowanie, zrzucano to na ułomność odbiorcy. Autor tworzący słabe dzieło „wyprzedzał pokolenia”, bądź „stracił wenę”. Zawsze pozostawał kimś w rodzaju upadłego króla literatury. A czytelnicy oczekiwali przełomu. Czy dzisiaj taka sytuacja miałaby miejsce? Czy czekalibyście na kolejne odcinki powieści? Czy Sienkiewicz publikujący na łamach „Czasu” zdobyłby sławę w XXI wieku?

niedziela, 6 lipca 2014

"Księżyce Jowisza" - Alice Munro

„Pocztówki z Kanady”


Na świecie istnieje wiele typów literatury. Są książki „do poduszki”, które mają na celu dostarczać wyłącznie prostej rozrywki i chwili wytchnienia od szarej codzienności. Inne zachwycają bogatym i szczegółowo dopracowanym światem oraz fabułą. Określa się je często nadużywanym ostatnio słowem „epickie”. To przy nich zwykle pada zdanie: „jeszcze jeden rozdział/strona/akapit i kończę”. Istnieją również książki poruszające emocje odbiorcy. Im lepsza, tym sięga po te głębiej ukryte, wręcz zapomniane. Niestety, często twórcy stosują przy tym proste (czasami „prostackie”) chwyty: wpadają w płaczliwy ton lub tworzą rozczulającą historie. Tymczasem prawdziwa wielkość autora polega na tym, że w zwykłym, surowym zdaniu potrafi zawrzeć bogactwo doznań.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

"Fastrygi" - Mela Koteluk

„Czarodziejka z fastrygami”

Dzisiejsza notka będzie miała zdecydowanie inny charakter. Krótka, treściwa i ... poświęcona muzyce. Wszak nie samym czytaniem człowiek żyje! Gorąco pragnę polecić jedną z najlepszych polskich artystek młodego pokolenia. Właśnie dzisiaj pojawił się jej singiel, który będzie promował ukazującą się po wakacjach płytę. Brzmi fenomenalnie zarówno na żywo, jak i w wersji radiowej. O kim mowa? Tadadada.... Napięcie narasta! Nie przedłużajmy już niepewności.