„Polacy zasługują na
własnego Eragona”
„Pisarz jest
nagi!”1, można śmiało zakrzyknąć, parafrazując słynnego Duńczyka.
Bezpowrotnie minęły czasy, w których autorów traktowano niemal jak bóstwa,
kreatorów obdarzonych nadnaturalnym talentem. Czytelnicy w napięciu oczekiwali
na książki ulubionego twórcy, piszącego pod wpływem mitycznej Muzy. Gdy po
miesiącach, a czasami latach ukazywała się upragniona lektura, wszystko
schodziło na dalszy plan. Pensjonariuszki czytały z wypiekami na twarzy Jane
Austen, a chłopcy w przykrótkich spodenkach pochłaniali kolejne dzieła Juliusza
Verne’a. Jeżeli nawet pojawiało się rozczarowanie, zrzucano to na ułomność
odbiorcy. Autor tworzący słabe dzieło „wyprzedzał pokolenia”, bądź „stracił
wenę”. Zawsze pozostawał kimś w rodzaju upadłego króla literatury. A czytelnicy
oczekiwali przełomu. Czy dzisiaj taka sytuacja miałaby miejsce? Czy
czekalibyście na kolejne odcinki powieści? Czy Sienkiewicz publikujący na
łamach „Czasu” zdobyłby sławę w XXI wieku?